Bar kroplówkowy

Choć jego nazwa brzmi może dla niektórych, jak żartobliwe określenie szpitalnego oddziału – „bar kroplówkowy” to dziś bardzo znana usługa na rynkach zagranicznych. W Polsce to wciąż raczej nowość. Część czytelników być może styka się z tą nazwą po raz pierwszy – a to potencjał, który można wykorzystać.

Dzięki temu, że usługa barów kroplówkowych nie jest jeszcze powszechna, a rynek zachodni pokazuje, że możemy się spodziewać zawrotnej szybkości jej rozwoju, stoimy przed możliwością podjęcia ciekawego rozwiązania biznesowego, pozwalającego na osiągnięcie sporych zysków.

Terapia kroplówkowa (oferowana w barach kroplówkowych) jest jak ostry dyżur w medycynie funkcjonalnej — mamy tu do czynienia z natychmiastowym rozpoczęciem działania, mającym na celu jak najszybszą regenerację organizmu. Zwykłe diety, zmiana stylu życia, stosowanie suplementacji — to wszystko sposoby osiągnięcia równowagi, na których efekty potrzeba czasu. Terapia kroplówkowa to natomiast rozwiązanie ekspresowe. Z jej pomocą uzupełniane są brakujące mikro- i makroelementy, organizm jest wzmacniany i nawadniany. W barze kroplówkowym klienci oczyszczają także ciało z toksyn, redukują fizyczne i psychiczne zmęczenie, usuwają dolegliwości bólowe, a także mogą zadbać o kondycję skóry, odporność, czy pozbyć się efektów tzw. „wczorajszego dnia”. Wszystko to dzieje się za pomocą odpowiednio dobranych preparatów, podanych dożylnie.

 

GENEZA „BIZNESU KROPLÓWKOWEGO”

Pomysł baru kroplówkowego nie jest na świecie nowością. Pierwsze witaminowe kroplówki ponad 50 lat temu wprowadził John Myers, lekarz z Baltimore (USA). Wynalazł on, a raczej skomponował, „Koktajl Myersa”, czyli mieszankę witamin C i B, wapnia i magnezu, która miała łagodzić chroniczne zmęczenie, przepracowanie oraz napięcie mięśniowe. Nikogo pewnie nie dziwi, że witaminy dożylne znalazły wiernych fanów wśród gwiazd i celebrytów (m.in. Rosie Huntington Whiteley, Rihanna, Simon Cowell, Cara Delevingne). Jeszcze niedawno za taką „bombę witaminową” trzeba było zapłacić dość sporo, bo ok. 1000-1500 zł. Obecnie za taką kwotę można kupić już pakiet kilku zabiegów. Stany Zjednoczone zapoczątkowały wlewy kroplowe jako formę „wzmocnienia”, natomiast szybko okazało się, że wielką popularność zyskała… redukcja tzw. kaca. Kolebką tej specjalizacji jest Las Vegas, w którym obecnie, zamiast stacjonarnych barów kroplówkowych, spotkać można tzw. „drip busy” — w Polsce takiego rozwiązania próżno na razie szukać. Oprócz Stanów Zjednoczonych, bary kroplówkowe zyskały dużą popularność także w Japonii. Tym razem nie z powodu możliwości szybkiego wyleczenia „efektu dnia wczorajszego”, ale z powodu pędu życia i kultu ciężkiej pracy. Stosowane tu kroplówki mają na celu poprawę koncentracji, szybkości procesów myślowych albo redukuję stresu i ułatwienie zasypiania.

 

POLSKI RYNEK A „BIZNES KROPLÓWKOWY”

W Polsce możemy się spotkać z tzw. klinikami witaminowymi, które serwują wlewy z coraz bardziej popularnej witaminy C oraz tzw. chelatację, czyli „wypłukiwanie” metali ciężkich z organizmu. Nie jest ich wiele, w zaledwie kilku można skorzystać z dobrych jakościowo, wartościowych „dożylnych suplementów”. Mała liczba tego typu miejsc wynika z nieznajomości zagadnienia, preparatów oraz z trudnościami związanymi z otwarciem takiego biznesu. Pierwszą ważną kwestią jest wyposażenie — zarówno od strony estetycznej: ładne i wygodne fotele, telewizja, słuchawki itp.; jak i od strony technicznej: przede wszystkim jakość suplementów, trudno dostępnych w Polsce, ale też wenflonów czy mobilnych stojaków na kroplówki. Dodatkowo należy pamiętać o podstawowej analityce biochemicznej, która umożliwi profesjonalne działanie placówki.

Wlew kroplówkowy może być podany przez pielęgniarkę jedynie na zlecenie lekarza, co wiąże się z koniecznością współpracy ze specjalistą, który przyda się jednak nie tylko do wypisywania recept. Obecność lekarza daje większe poczucie bezpieczeństwa klientowi oraz prestiż klinice — to konieczna inwestycja. Dodatkowo w takim miejscu niezbędny jest też zestaw przeciwwstrząsowy — nigdy nie wiadomo, jaka reakcja wystąpi u klienta. Większość z podawanych preparatów raczej nie jest alergenami, ale reakcja wstrząsowa może wystąpić i wtedy należy reagować. Pracownicy powinni mieć ukończony co najmniej kurs pierwszej pomocy.

Istotą powodzenia biznesu jest znajomość i dobór stosowanych preparatów, a więc związane z tym określenie zakresu asortymentu — czy postawimy na stosowane już u konkurencji, łatwo dostępne preparaty, czy zdecydujemy się na sprowadzenie czegoś wyjątkowego, jednak nie tak łatwo osiągalnego. To kluczowa decyzja, która decydować będzie o tym, jak trudne okaże się dla Ciebie otwarcie baru kroplówkowego, ale także, jak popularny stanie się on w przyszłości. O ile zdobycie preparatów z witaminą C, sodem, potasem czy magnezem nie powinno przysporzyć trudności (najbliższy import z Niemiec), o tyle preparaty typu „Glutation” nie są już tak łatwo dostępne.

Zysk, który możesz osiągnąć z prowadzenia baru kroplówkowego będzie zależał przede wszystkim od twojego pomysłu, przedsiębiorczości i starań, jakie włożysz w opracowanie własnej koncepcji i zapewnienie dostaw dobrej jakości preparatów. Jeśli do tego przemyślisz dobrze wybór miejsca, w którym ten biznes będzie miał możliwość powodzenia, masz spore szanse na sukces. Bary kroplówkowe to w Polsce wciąż rzadkość, która okazała się jednak sukcesem za granicą — może warto to wykorzystać?

 

lek. med. Maciej Kaczówka

Lekarz medycyny estetycznej, specjalista pediatra.

Właściciel kliniki i salonu Strefa Urody oraz baru kroplówkowego DripZone.

www.strefaurody.co

Artykuł pochodzi z BEAUTY INSPIRATION 1/2017

Facebook

YouTube