Facebook i Google – zestaw naczyń połączonych

google825Bez wątpienia internet zdominowany został przez dwóch wielkich graczy – Google oraz Facebooka. I tak jak obaj giganci toczą ze sobą nieustanną rywalizację, tak dla marketerów stanowią wspaniałą platformę reklamową. Umiejętnie wykorzystana potrafi przerodzić się w skuteczny system naczyń połączonych.

Co robi Google? Indeksuje internet za pomocą dwóch genialnych wynalazków: coraz bardziej inteligentnej wyszukiwarki oraz słów kluczowych, za pomocą których użytkownik określa to, czego szuka lub co go interesuje. W ten sposób można korzystać z zasobów sieci szybciej i bardziej efektywnie.

Facebook natomiast nakłada na ten organizm społeczną siatkę, dzięki której internet indeksowany (i konsumowany) jest nie tylko za pomocą słów kluczowych i wzajemnych powiązań stron internetowych, ale również za pomocą „czynnika ludzkiego”, czyli rekomendacji samych użytkowników. Te natomiast możliwe są dzięki innemu genialnemu wynalazkowi naszych czasów – przyciskowi „lubię to”.

Potrzeba dzielenia

Nie przesadzę, kiedy powiem, że na co dzień nie zdajemy sobie sprawy z tego iloma informacjami dzielimy się z innymi za pomocą tego jednego przycisku. Co więcej, owi „inni” to zarówno użytkownicy (w tym nasi bliżsi lub dalsi znajomi), jak również algorytmy Facebooka, które na podstawie błyskawicznych, nierzadko intuicyjnych, rekomendacji tworzą nasz profil behawioralny – potem wykorzystywany przez marketerów. To interesujące zjawisko – Facebook z premedytacją wykorzystuje ludzką potrzebę dzielenia się. Bardzo często mamy przecież poczucie pełnego doświadczania emocji dopiero wtedy, gdy podzielimy się nimi z innymi (spotykając się, rozmawiając itp.) – przeciez to jedna z przyczyn, dla której tak nie lubimy chodzić samotnie do kina. Dzięki Facebookowi użytkownicy otrzymali genialne w swej prostocie narzędzie do nieustannego dzielenia się: nastrojem, treściami, emocjami, opiniami. Co więcej, użytkownicy chętnie dzielą się faktami ze swojego życia, definiując w ten sposób własną tożsamość – to również jedna z przyczyn sukcesu tego serwisu.

I właśnie w ubiegłym roku Facebook dał marketerom dostęp do zebranej w ten sposób wiedzy. Tym samym stał się wreszcie sensownym kanałem reklamowym, umożliwiającym niezwykle precyzyjne targetowanie komunikatów. Dzięki wyjątkowej popularności Facebook jest w stanie generować niezwykle duże ilości wyświetleń reklam, obniżając w ten sposób koszt za kliknięcie. To są doskonałe wiadomości – szczególnie w momencie, w którym drugi z gigantów – Google – staje się platformą coraz droższą i trudniejszą w obsłudze. Czy to oznacza, że ciężar naszych marketingowych budżetów powinniśmy przenosić w stronę mediów społecznościowych?

Zmiany w Google

Aby móc odpowiedzieć na to pytanie, warto podsumować ostatni rok dla Google. Gigant z Mountain View robił wszystko, aby zniechęcić nas do inwestowania w pozycjonowanie organiczne. Częste zmiany i aktualizacje algorytmów wyszukiwania powodowały duże wahania pozycji stron w wynikach organicznych. Coraz bardziej inteligentny system coraz rzadziej daje się oszukiwać – przyznają to sami specjaliści od pozycjonowania, którzy zaczynają zmieniać profil świadczonych przez siebie usług oraz modele rozliczeń.

Popularność zdobywa tzw. content marketing – droższy i bardziej skomplikowany. Modele rozliczeń odchodzą od płatności za konkretne pozycje na rzecz abonamentów i działań długookresowych. Wszystko to sprawia, że zniecierpliwieni właściele zaczynają inwestować coraz więcej w platformę reklamową AdWords. Bo tylko ona może zagwarantować błyskawiczną obecność strony w górnych partiach wyników wyszukiwania.

Liczba podmiotów rywalizujących o „pierwszą trójkę” stale się zwiększa, a to z kolei przekłada się na rosnące stawki za kliknięcie. Krótko mówiąc – Google osiąga swój cel, a my musimy płacić coraz więcej. Czy to kolejny argument za tym, aby przenosić budżet w stronę Facebooka? Nie – bo nie można traktować obu platform zamiennie. Jak więc je traktować?

Systemy reklam

System reklamy tekstowej Google AdWords opiera się na słowach kluczowych. Dzięki nim można dotrzeć z ofertą do osób, które szukają jej tu i teraz, wpisując daną frazę w Google. W ten sposób jasno i wyraźnie określają swoją potrzebę, a następnie czekają na oferty (czyli w tym przypadku wyniki wyszukiwania). To niezwykle ważna grupa osób: nie musimy jej inspirować do skorzystania z usługi – oni wiedzą i mówią, że taka usługa ich interesuje. Dlatego nasza obecność w wynikach wyszukiwania dla istotnych z punktu widzenia naszego biznesu słów kluczowych jest nadal bardzo ważna. W ten sposób nie tylko można sprzedać usługi, ale też poznać głębokość rynku i poziom zapotrzebowania – AdWords to bowiem również doskonałe narzędzie statystyczne. (…)

Krzysztof Stęplowski

Czytaj cały artykuł w Beauty Inspiration 2/2015 – wydanie drukowane / e-wydanie

Zobacz także: Katechizm social media

Skontaktuj się z nami!

Facebook

YouTube