Facebook czy Instagram – co wybrać w branży beauty?

MIROSŁAW SKWAREK ekspert perswazji i marketingu internetowego. Ma na swoim koncie 2 książki m.in. „Perswazja w sprzedaży aukcyjnej” oraz ponad 45 kursów internetowych.

Stworzenie grupy followersów wcale nie jest prostym zadaniem. Zwłaszcza gdy obecność w social mediach dopiero zaczynamy. Mirosław Skwarek, opowiada o tym, jak tworzyć treści budzące zainteresowanie i zaangażowanie, a także czego za wszelką cenę unikać.

 

MARIUSZ NIEŚCIOR: Chciałbym zacząć od tematu „zaangażowania”. Co to znaczy angażowanie na Facebooku, czy Instagramie? Dlaczego jest ważne i jak je budować? Zwłaszcza gdy dopiero zaczyna się działać w branży beauty.

«MIROSŁAW SKWAREK: Rzeczywiście warto zacząć od początku… Kiedy ktoś zaczyna prowadzić biznes beauty i zakłada fanpagea, pierwszym problemem będzie to, że w pierwszym okresie… za dużo na nim się nie będzie działo. Oczywiście nie zawsze, bo jeśli prowadzący już ma społeczność i zakładając fanpagea odpowiednio pokieruje obserwujących, to wszystko zacznie żyć dość szybko. Na początku warto pamiętać, by nie zakładać sobie celów nie do osiągnięcia. Jest coś takiego, co się nazywa benchmarkowanie czyli testowanie wzorcowe. Warto się porównać do innych salonów. Warto zrobić analizę konkurencji. Jeżeli ktoś poświęci choćby 10 godzin na naukę o social mediach to na 90% będzie to robił lepiej niż konkurencja. Warto sobie wszystko przeanalizować, sprawdzić co dzieje się u innych. Nie zadawać sobie pytania jak zrobić to samo. Tylko zadać pytanie co zrobić inaczej? Co mógłbym zrobić więcej? Czego oni nie robią, a ja mógłbym zrobić? Bo najgorszy błąd to podglądać konkurencję i robić to samo. W ten sposób się nie wyróżnimy. Jak angażować? Uwielbiam live. Sprzedaję na liveach i webinarach. Już samo zrobienie live przyciąga zainteresowanie. Angażowanie polega na tym, żeby nie koncentrować się tylko na tym co ja chcę przekazać ale też co jakiś czas – 5-10 minut, zapytać innych czego oni potrzebują. Zadawać pytania i czekać na jakąś reakcję, żeby to nie był monolog. Inny sposób to modyfikacja formy postów. Na końcu wpisu nie informujmy „hej dziewczyny, mam nowy zabieg”, ale napiszmy „hej dziewczyny, mamy nowy zabieg, czy maszynę. Co o tym sądzicie? Czy już o tym słyszałyście? Czy może na to czekacie? Napiszcie swoje opinie, bo jestem bardzo ciekawa”. Okazujmy emocje i mówmy o nich. To jest to zaangażowanie.

MN: Często widzę, na profilach różnych salonów, pojawiają się pytania, ale nie ma żadnej odpowiedzi. Nie ma komentarzy. I co wtedy?

«MS: Trzeba wyczuć moment kiedy zacząć to robić. Ryzyko będzie zawsze. Często się zdarza, że młode fanpage początkujących firm tracą rozpęd. Po jakimś czasie, po iluś wpisach, zapał znika bo prowadzący nie widzi efektów. Bo to nie działa, bo nikt nie komentuje. Wszędzie potrzebny jest jakiś czas. Oczywiście różnie ludzie sobie z tym radzą. Recept jest sporo. Jeśli nie ma komentarzy, może warto poprosić koleżankę o pomoc i zamieszczenie wpisu. Być może mamy już zainteresowane osoby, ale nie chcą one wypowiedzieć się jako pierwsze. Można też skorzystać z bootów. W którymś momencie te komentarze zaczną się pojawiać. Zakładam, że jeżeli jest to początkujący salon i ma mało fanów, to nawet jeżeli to nie wyjdzie, nikt nie skomentuje to nie będzie to miało jakiegoś wpływu wizerunkowego. Potem jak się to rozkręci, to mało kto dotrze do tych starych wpisów. Zresztą zawsze można je usunąć. Trzeba ludzi nauczyć klikania w linki. Jeżeli zaczną sami komentować, to ryzyko, że ktoś nie skomentuje po zadaniu pytania jest minimalne.

MN: Powiedziałeś, że dwie formy na Facebooku najszybciej budują zaangażowanie. To booty i live. Czy coś jeszcze?

«MS: Dodałbym do tego umiejętność podpinania się pod pewne trendy (poza tematami politycznymi – ich nie warto poruszać). Pewnym trendem może być np. wykorzystanie premier kinowych. Coś czym żyją ludzie. Takie wydarzenia sprawiają, że ludziom łatwiej jest komentować. Na początku, musimy sprawdzić co obecnie budzi zainteresowanie. Jest takie narzędzie np. Google trend, na którym można to sprawdzić.

MN: Czyli tak naprawdę to nie musi być trend z naszej branży? Możemy wykorzystać coś zupełnie innego np. popularne zdjęcie czarnej dziury?

«MS: Oczywiście. Musimy być kreatywni i pamiętać, że nie zawsze nam to będzie wychodziło. Ale na tym polega bycie przedsiębiorcą. Ryzykujemy. Mi też dużo rzeczy nie wychodzi. Pomimo dużego doświadczenia zawsze jest to ryzyko, że coś nie wyjdzie. Ale uważam, że na pewno więcej się osiągnie robiąc coś odważnego, coś czego nie robią inni, niż tylko czekając i naśladując konkurencję. Bo jest też taka zasada, że jeżeli robisz kiepski marketing, to ktoś może pomyśleć, że jak pójdzie do salonu to też nie będziesz się starał na 100%. Czyli ktoś, kto jest liderem w marketingu, jest podświadomie oceniany jako lider jakości. Psychologicznie często mylimy te mechanizmy. Mylimy osoby znane z ekspertami. Dlatego ważne jest budowanie rzeszy followersów na Instagramie czy Facebooku. Jeżeli ktoś szuka salonu (a się za bardzo na tym nie zna) to wchodząc na fanpagea i widząc, że ma on 3 tys. followersów, podświadomie wysoko oceni nasze usługi. Dla wielu jest to krzywdzące. Ale to siła odpowiedniej promocji.

MN: Mówi się, nie tylko w naszej branży ale i w mediach ogólnopolskich, że coraz częściej używa się Instagrama, a Facebook odchodzi w zapomnienie. Salony też częściej mówią mi o tym, że mają coraz więcej klientów z Instagrama niż z Facebooka. Też tak uważasz?

«MS: Myślę, że trzeba cały czas analizować sytuację. Jak się spojrzy na statystyki w Polsce, dotyczące zainteresowania Facebookiem czy Instagramem, to rzeczywiście zainteresowanie tym drugim cały czas rośnie. Instagram jest coraz bardziej popularny szczególnie wśród kobiet, a popularność Facebooka spada. Statystyki mówią, że na Instagramie jest 70% kobiet. Na pewno też są to młodsze klientki. Można to bardzo łatwo sprawdzić. Warto ustawić płatną reklamę na swoje miasto na obu kanałach. Później można sprawdzić statystykę, na którym osoby bardziej reagowały.

MN: A twoim zdaniem, jakie formy powinny mieć angażujące posty na Instagramie?

«MS: To powinny być historie. Często ludziom nie chce się tworzyć opisów na Instagramie. Mówi się, że i tak tego nikt nie czyta. Problem jest taki, że jeżeli mamy samo zdjęcie, to wiele osób nie będzie wiedziało o co chodzi. Po drugie trudno jest skomentować zdjęcie, które nie ma opisu. Jeżeli nie stworzymy tekstu to osoba nie ma się do czego odnieść. Nie ma punktu zaczepienia. Nie napisze przecież „fajne zdjęcie”. Na pewno warto opisywać i pokazywać efekty zabiegów.

MN: Pokazać zdjęcia przed i po?

«MS: Dokładnie, tylko tu też trzeba uważać. Bo często takie posty były blokowane. Widziałem posty, gdzie pokazywano jakiś zabieg, a dokładniej strzykawkę i igłę wbitą w usta. Mnie widok igły odrzuca. Kluczem jest próbowanie różnych rzeczy i sprawdzanie co daje najlepsze efekty. Statystyka jest królową. Warto testować m.in. godziny umieszczania postów, różne formy zdjęcia, ale również: czy pokazywać sam zabieg, czy sam efekt, czy pokazywać Ciebie, salon, czy zespół. Sprawdzać co daje najlepsze efekty. Liczby są ważne. Nie ma eksperta, który powie Ci, że w salonie kosmetycznym masz tak i tak działać, bo to Ci przyniesie efekt. W Warszawie ktoś Ci powie, że coś jest fantastyczne, a ktoś przyjedzie ze Śląska, z inną grupą docelową i stwierdzi, że na nich to nie zadziała. Trzeba uczyć się swojej grupy docelowej.

MN: Facebook i Instagram to społeczności, które karmią się odpowiednimi treściami. Chciałbym pokazać zabieg, np. czekoladowy na obu mediach. Jak pokazać ten zabieg na Instagramie, a jak na Facebooku?

«MS: Jeżeli chodzi o Instagram to wystarczy jedno dobre zdjęcie. Musielibyśmy znaleźć jakieś jedno bardzo dobre ujęcie. Czy będzie to profesjonalna sesja czy zdjęcie zrobione telefonem plus odpowiednia obróbka. Chociaż czasami profesjonalne ujęcie może zadziałać gorzej niż to zrobione telefonem. To drugie może być bardziej autentyczne. Możemy tez pokusić się o instastories, gdzie kok po kroku opowiadamy o zabiegu. Na Facebooku możemy pokazać więcej. Możemy nawet stworzyć serię zdjęć lub film. Warto podejść bardziej edukacyjnie, nagrać video i opowiedzieć jak to wszystko wygląda. Wiele kobiet ma pewnie jakieś pytania odnośnie zabiegu, można więc nagrać film na zasadzie pytań i odpowiedzi. Trzeba pamiętać, że jak się doda video na Facebooka to trzeba też dodać tekst, bo 80% osób nie słucha tego co ktoś mówi. Warto pozwolić klientowi zadawać pytania.

MN: To bardzo cenne porady. Chciałbym teraz przewrotnie zapytać, jakie są najczęściej popełniane błędy w branży beauty, które na pewno nie zbudują zaangażowania?

«MS: Pierwszy błąd to traktowanie fanpagea jako tablicy ogłoszeń. Ogłoszenia lub grafika gdzie jest bardzo dużo tekstu i to słabej jakości. Kolejna kwestia to teksty typowo sprzedażowe, plus seria zdrobnień. Błędem jest ukrywanie się osoby, brak twarzy salonu. Myślę, że to jest fundament. Każdy zabieg to kontakt z osobą. Ludzie uwielbiają relacje. Za fanpageem musi stać konkretna osoba. Ktoś kto pokaże siebie, opowie, poprowadzi livea. To jest zaangażowanie w budowanie relacji. Na początku kupujemy ludzi, to oni tworzą atmosferę. Salon musi być spersonalizowany. Mamy wrażenie, że osoba, która pokaże się na fanpageu będzie lepszym ekspertem, wzbudzi w nas zaufanie.

MN: Dziękuję za rozmowę

Rozmawiał: Mariusz Nieścior

Wywiad pochodzi z Beauty Inspiration 3/2019>>> (zobacz spis treści)
Skontaktuj się z nami!

Facebook

YouTube