Przez Facebooka budujemy pozycję eksperta

Jak efektywnie prowadzić profil salonu beauty na Facebooku? Jakiego rodzaju treści powinniśmy zatem zamieszczać, a jakich stanowczo się wystrzegać? Jak prowadzić sprzedaż przez ten kanał? Swoją, jak się okazuje skuteczną, strategią w rozmowie z nami podzieliła się Agnieszka Feifer, właścicielka i manager NEWLOOK’s Institute.

AGNIESZKA FEIFER właścicielka i manager NEWLOOK’s Institute

BI: Jaki jest cel obecności Pani salonu na Facebooku?

AGNIESZKA FEIFER: Te cele są różne. Głównym moim celem jest budowanie marki, szerokie zaistnienie NEWLOOK’s Institute. Przez ten kanał budujemy też naszą pozycję eksperta. Większość salonów dwój profil na Facebooku traktuje jako źródło pozyskiwania klienta. Według mnie to nie powinien być główny cel.

BI: Dlaczego? Facebook nie pozyskuje klientów?

AF: Jak najbardziej pozyskuje. Ale jeżeli tylko zajmujemy się pozyskiwaniem klienta, to jak już on do nasz przyjdzie, to dla niego nasz profil przestanie być już atrakcyjny. Klient przywiązuje się, kiedy widzi, że salon jest ekspertem. Jeżeli dajemy przydatne porady, interesujące treści i informacje, to klient wiąże się z nami w inny, silniejszy sposób, niż w sytuacji, kiedy widzi jedynie nasze promocje. Oczywiście są miesiące kiedy celem naszych działań na Facebooku wyjątkowo nie jest budowanie marki, ale sprzedaż serii zabiegów. Tak było w lutym, który poświęciliśmy na promocję i sprzedaż zabiegów endermologii. Cel zrealizowaliśmy podwójnie.

BI: Jak realizowaliście tę sprzedaż?

AF: Przygotowałyśmy promocje. Następnie przez cały luty, wszystko co robiliśmy na Facebooku dotyczyło promowanej usługi, czyli endermologii. Pisaliśmy na czym polega ten zabieg, jakie przynosi korzyści, jakie problemy rozwiązuje. Przygotowaliśmy też reklamę na Facebooku. Zainwestowałam w nią 600 zł, a sprzedałam dwadzieścia pakietów po 1000 zł.

BI: Czy rzeczywiście weryfikowała Pani, to że osoby, które zapisywały się na zabiegi dowiedziały się o nim z Facebooka?

AF: Korzystam z programu Versum, gdzie rezerwujący zabieg odpowiada na pytanie „skąd się o nas dowiedział” i większość pisała, że z internetu. Reklama na Facebooku musi być dobrze stargetowana. Muszę dokładnie określić, komu ma zostać wyświetlona. Można to robić samemu, na przykład po uprzednich kursach, albo zlecić to komuś, kto się na tym zna.

BI: Wróćmy jeszcze na chwilę do nadrzędnego celu obecności Pani salonu na Facebooku. W jaki sposób konkretnie budujecie markę NEWLOOK’s?

AF: Robimy różne rzeczy, ale jako, że to nie było jeszcze zweryfikowane, krążyliśmy trochę po omacku. Teraz będzie inaczej, bo zaczęłam współpracę z firmą, która przygotowuje dla nas strategie obecności w social media. Na pewno nie robimy wpisów na zasadzie „przyjdź do nas, mamy super kosmetyk, mamy promocje”. Facebook to nie jest tablica ogłoszeń. Żeby klient przywiązał się do marki musimy dać mu coś za darmo, nie żądając nic w zamian. Dajemy porady — jak domowym sposobem pozbyć się jakiegoś problemu. Druga rzecz to są informacje ze świata kosmetyki profesjonalnej, na przykład: co to kwas migdałowy, endermologia, peeling kawitacyjny. Klienci często nie mają wiedzy na ten temat. Przekazujemy informacje w normalnym, niefachowym słownictwie. Pokazujemy też siebie — zdjęcia z gabinetu, np. ostatnio w tłusty czwartek — zdjęcia z pączkami, w Walentynki — jak wygląda nasz salon. Takie posty cieszą się największą popularnością. Pokazują nas jako ludzi, a nie ściany gabinetu i logo. Bo przecież przywiązujemy się ludzi, a nie do budynku.

BI: Czy Pani zdaniem zasadne jest codzienne wrzucanie postów?

AF: Jak najbardziej. Kiedyś wystarczało dwa, trzy raz w tygodniu. Teraz każdy ma tak dużo polubionych profili, że otrzymuje mnóstwo i nasz post może mu umknąć. Uważam, że posty można wrzucać kilka razy dziennie. Tylko nie może to być na zasadzie wrzucić, byle wrzucić, tylko to ma mieć odpowiedni przekaz. Trzeba sobie to wszystko przygotować. My już mamy na cały kwiecień przygotowane posty i pracujemy nad majem. Wrzucamy stałe, zaplanowane posty i te spontaniczne, podyktowane bieżącymi wydarzeniami w salonie.

BI: Obserwuje Pani też działania konkurencji na Facebooku. Jakie najczęstsze błędy popełniają tam salony beauty?

AF: Gabinety często traktują swój profil jak tablicę reklamową. Nie nawiązują relacji z klientem. Posty nie są ze sobą powiązane. Jeżeli mamy jakieś święto np. Dzień Matki, to nie przypominamy o nim dzień przed nim, tylko co najmniej na dwa tygodnie przed. My też wracamy do wcześniejszych popularnych publikacji, które udostępniamy raz jeszcze, bo trafiamy wtedy do innych osób. To nie jest tak, że jak raz o czymś napisaliśmy, to do tego nie wracamy. Można to robić, tylko koniecznie trzeba sobie przygotować plan działania. Posty muszą opowiadać jakąś historię tzw. storytelling.

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Mariusz Nieścior

Artykuł pochodzi z BEAUTY INSPIRATION 2/2017

Facebook

YouTube