Konopie – kosmetyczna rewolucja

Chociaż konopie przez tysiąclecia były znane z doskonałych właściwości zdrowotnych i stosowane między innymi w medycynie naturalnej na wiele dolegliwości skórnych, w ubiegłym wieku świat o nich niemal zapomniał. Dziś z powodzeniem wracają do łask, a odkrycie dobroczynnych właściwości CBD sprawiło, że coraz chętniej wykorzystywane są do produkcji kosmetyków i dermokosmetyków.

Zarówno medycyna, jak i kosmetologia nieustannie poszukują nowych substancji, które jak najskuteczniej walczyłyby z problemami dermatologicznymi. Te, których prozdrowotne właściwości nie tylko potwierdzono licznymi badaniami, ale również pozytywnymi opiniami osób je stosujących, stają się powszechnie stosowane, a nawet modne.

Jednym z głośnych trendów ostatnich lat są preparaty produkowane z konopi. Konopie siewne Cannabis Sativa przez tysiące lat były uprawiane na masową skalę jako roślina, z której produkuje się olej i włókno do otrzymywania lin, płótna czy żagli. W medycynie ludowej olej ten używany był m.in. do łagodzenia zmian skórnych oraz jako środek leczniczy. Choć od wielu wieków były one uprawiane i wykorzystywane na szeroką skalę, w XX w. stały się surowcem zdelegalizowanym. Dziś bez problemu można kupić olej konopny oraz kosmetyki na jego bazie, zarówno do pielęgnacji domowej, jak i kuracji gabinetowych.

Kosmetyki konopne wracają do łask i nie jest to chwilowa moda, a powrót do korzeni — zwraca uwagę Marcin Szczęsny, prezes zarządu firmy Behemp. — Dobroczynne właściwości konopi były znane od tysiącleci. To czemu zostały zapomniane, to temat na osobny artykuł. Oczywiście główną rolę odegrały względy polityczne i pieniądze, a sama delegalizacja zaczęła się w Stanach Zjednoczonych w latach 30. ubiegłego wieku. Paradoksalnie, również USA zapoczątkowało światowy trend legalizacyjny, który ma teraz miejsce.

 

SKĄD TAKA POPULARNOŚĆ?

W Polsce o niezwykłych właściwościach zdrowotnych konopi zrobiło się głośno kilka lat temu, kiedy to polski lekarz dr Marek Bachański podawał leki na bazie marihuany medycznej m.in. choremu na lekoodporną padaczkę Maksowi, którego stan był bardzo ciężki — napady padaczki występowały u niego kilkadziesiąt razy w ciągu doby i nie można było nad tym zapanować.

Okazało się, że kuracja ta znacząco wpłynęła na poprawę stanu zdrowia chłopca — po kilkunastu dniach napady padaczki zmalały o 90%, jednak prowadzący go lekarz został dyscyplinarnie usunięty z Centrum Zdrowia Dziecka, w którym pracował. Matka Maksa — Dorota Gudaniec, wraz z innymi rodzicami dzieci chorych na padaczkę lekoodporną rozpoczęła intensywne starania o zalegalizowanie w naszym kraju medycznej marihuany i wykorzystywania jej w medycynie.

W listopadzie 2017 r. weszła w życie ustawa legalizująca sprzedaż medycznej marihuany w aptekach. Oczywiście nadal posiadanie konopi indyjskich jest w naszym kraju nielegalne.

 

KONOPIE W KOSMETYKACH

Tematyka związana z medyczną marihuaną ma jednak niewiele wspólnego z tak popularnymi ostatnio preparatami i kosmetykami na bazie konopi, które dostępne są bez recepty. Marihuanę medyczną produkuje się z odmian zawierających w suszu od 5% do nawet 30% THC (tetrahydroksykanabinolu, wykazującego działanie psychoaktywne), a wytwarzany z nich ekstrakt ma stężenie THC od 60 do 90%.

Konopie stosowane w kosmetykach nie zawierają THC lub mają śladowe jego ilości — do 0,2%, przez co nie nadają się do produkcji narkotyków. Wykorzystywany do ich produkcji nierafinowany olej z konopi uzyskiwany jest z certyfikowanych upraw w wyniku tłoczenia nasion na zimno. Ma charakterystyczny korzenno-orzechowy zapach i zielonkawy kolor dzięki wysokiemu stężeniu chlorofilu. Zawiera ok.75% niezbędnych nienasyconych kwasów tłuszczowych NNKT, w tym przede wszystkim kwasu linolowego — 57% i 19% alfa-linolenowego. Zawiera również ok. 4% kwasu gamma-linolenowego, 6% kwasu palmitynowego, 25% kwasu oleinowego, kwas arachidonowy i eikozanowy.

Stosunek kwasu tłuszczowego omega-6 do omega-3 wynosi 3:1, co jest optymalne dla prawidłowego metabolizmu lipidów w organizmie człowieka. NNKT pozwalają utrzymać naturalną odporność skóry na działanie czynników zewnętrznych. Mają także zdolność uzupełniania braków struktury cementu międzykomórkowego, dzięki czemu poprawiają funkcje ochronne naskórka, uelastyczniają go i zmniejszają TEWL. Mają także działanie przeciwstarzeniowe, przeciwalergiczne, gojące i normalizujące.

W składzie oleju konopnego są również przeciwutleniacze, proteiny, aminokwasy, karoten, fitosterole, fosfolipidy, a także minerały, takie jak magnez, potas, krzem, cynk żelazo i witaminy A, Bl, B2, B3, B6, C, D i E. Jest on więc doskonałym środkiem kosmetycznym. Jednak nie tylko to czyni konopie surowcem wyjątkowym.

Praktycznie wszystkie konopie wykazują działanie prozdrowotne, pod warunkiem że zostały odpowiednio uprawiane — zauważa Marcin Szczęsny. — To co sprawia, że są tak wyjątkowe, to substancje czynne, zwane kannabinoidami, których do dziś odkryto aż 113. Te najlepiej zbadane, wykorzystywane są w medycynie oraz przemyśle kosmetycznym i jednocześnie występują w konopiach najobficiej.

Najbardziej znane i jednocześnie legalne to CBD, CBDa, CBG czy CBN. Oczywiście tym najsłynniejszym i wykorzystywanym w celach relaksacyjnych jest THC, który ze względu na swoje działanie psychoaktywne, jest jeszcze w większości krajów nielegalny.

Obecna sytuacja na świecie oraz stanowisko WHO pozwala wierzyć, że niebawem ta sytuacja ulegnie zmianie — tłumaczy Marcin Szczęsny. — Jednocześnie świat podbija drugi pod względem występowania związek zwany kannabidiolem (CBD), posiadający niezwykle szerokie zastosowanie i ze względu na brak psychoaktywnego działania jest legalny w większości krajów. To właśnie z jego dobrodziejstw korzystamy w naszych produktach.


Dermokosmetyki z CBD święcą trumfy

Wojciech Pyzik, prezes Arkana Cosmetics

BEAUTY INSPIRATION: Pierwsze skojarzenia z konopiami raczej nie mają nic wspólnego z urodą… Jak to jest, że pojawiają się w kosmetykach?

«Wojciech Pyzik, prezes Arkana Cosmetics: Konopie od starożytności są wykorzystywane w medycynie, a w tej chwili, dzięki szeroko zakrojonym badaniom naukowym, przeżywają swój renesans. Wszystko za sprawą zawartych w nich fitokannabinoidów, a ściśle mówiąc jednego z nich: kannabidiolu (CBD) — substancji, która ma niezwykłe właściwości naprawcze dla naszej skóry, jakich inne rośliny nie posiadają. Przełomem w stosowaniu konopi w dermatologii były badania przeprowadzone w 2007 r. przez naukowców na Uniwersytecie w Bonn. Potwierdziły one, że substancje zawarte w ich kwiatach łagodzą objawy zapalne towarzyszące alergiom skóry. Takie wnioski zintensyfikowały poszukiwania alternatywnych sposobów leczenia dermatoz.

BI: Jak duże jest zainteresowanie kosmetykami z konopi i skąd taka popularność? Jaki składnik konopi jest kluczowy, jeśli chodzi o kosmetologię?

«WP: Zainteresowanie kosmetykami z konopi jest bardzo duże i stale rośnie. Trend produktów bio, opartych na naturalnych składnikach i autorskich formułach umacnia się. Klient jest też bardziej świadomy i wymagający — chce rozwiązań, które dają widoczne efekty. Linia naszych kosmetyków opiera się na innowacyjnym połączeniu CBD — kannabidiolu, oleju konopnego oraz makowego. Tym, co kuracji Cannabis Therapy nadaje rangę niespotykanej dotąd innowacji jest zastosowanie opatentowanego CebidioluTM. Dzięki wielowarstwowym sferom Cebidol zawierający CBD jest stabilny i stopniowo uwalniany w skórze przez cały dzień, a nie tylko w momencie jego aplikacji. Jest to istotne, ponieważ jego działanie jest „dawkowane”, a afekt znacznie bardziej długotrwały i dogłębny. CBD jest substancja bezpieczną i legalną, pozyskiwaną z niemodyfikowanych genetycznie odmian i bez glutenu. Co ważne produkty te nie zawierają THC. CBD zawarte w CebidioluTM działa przeciwbólowo, łagodzi podrażnienia i zmniejsza stres komórkowy. Eksperci Arkana z działu Badań i Rozwoju po raz pierwszy połączyli także, jako pierwsza firma na rynku, działanie oleju konopnego z makowym.

BI: Czy sądzi Pan, że kosmetyki na bazie konopi mają szansę stać się hitem wśród polskich konsumentów?

«WP: Myślę, że już teraz święcą swój triumf. Skierowanie uwagi branży w stronę biokosmetologii, dającej pierwszeństwo składnikom aktywnym o wysokim stężeniu pochodzenia naturalnego to coś więcej, niż tylko „dobry marketing”. Dermokosmetyki z konopi faktycznie działają. Zmienił się tez odbiorca. Klienci są świadomi, bardziej wyedukowani. Nie boją się, a wręcz szukają innowacyjnych rozwiązań. Produktów, które nie tylko ładnie pachną i wyglądają, ale które przyniosą widoczne i długotrwałe efekty.

(…)

Czytaj cały artykuł w Beauty Inspiration 4/2018>>>

Anna Jabłońska

Beauty Inspiratinon

 

Skontaktuj się z nami!

Facebook

YouTube