Najważniejsze są relacje

Media społecznościowe rządzą się swoimi prawami. Choć odpowiedniejsze byłoby tu chyba stwierdzenie, że te prawa nam narzucają. Ich rosnąca ranga w rzeczywistości społecznej, ale też biznesowej sprawiła, że nie możemy być wobec nich obojętni. Bo czy w czasach, kiedy Facebook pełni rolę wyszukiwarki internetowej, a młode pokolenie używa go zamiast Google można sobie wyobrazić salon czy klinikę, które nie miałby fanpage’a na tym portalu? Raczej nie.

Mało tego, mamy już przykłady, gdzie np. salon beauty świadomie rezygnuje z własnej witryny internetowej, a obecny jest wyłącznie na Facebooku. Wybierając to rozwiązanie ma on w zasadzie te same funkcjonalności, a dodatkowo może budować relacje z użytkownikami, czego niestety nie mógłby robić na witrynie internetowej.

Słowo relacje jest tu kluczowe dla tak zwanego bycia na Facebooku. To ono rządzi mediami społecznościowymi. Paradoksalnie więc siła Facebooka oparta jest na pierwotnej i naturalnej potrzebie człowieka bycia z drugim człowiekiem, ciekawości i chęci odkrywania drugiej osoby, bycia blisko tych, których lubimy.

Inną kwestią jest fakt, iż w wirtualnej rzeczywistości jakość tych relacji ulega ogromnemu spłaszczeniu emocjonalnemu. Jak to ktoś trafnie ujął: „Facebook zbliża nas z tymi, którzy są daleko, a oddala od najbliższych”. Ale abstrahując od jakości relacji w mediach społecznościowych, to mimo wszystko one są tu najważniejsze. Stały się wyznacznikiem przy budowaniu strategii obecności firmy na Facebooku. I wreszcie odnosząc to do naszej branży, to właśnie potrzeba budowania relacji wymusiła na salonach beauty i spa nowy sposób reklamowania się w mediach społecznościowych. Tu uwagę użytkownika przykuwa nie oferta menu, ale interesujące treści, z których dowie się on o tym, jak pielęgnować swoją urodę lub jak sobie poradzić z konkretnym defektem urody (strategia budowania pozycji eksperta, specjalisty od urody).

Zainteresowanie zyskasz też nie pięknymi zdjęciami wnętrz twojego salonu, a raczej pokazując twój zespół przy pracy (czytaj: klienci nie przychodzą do ciebie, bo masz ładne ściany, ale dlatego, że masz specjalistów i to miłych specjalistów). Nie zbudujesz też zainteresowania publikując zdjęcia ze stocków, bo ludzie na Facebooku, chcą prawdy, a więc realnych ludzi z ich emocjami (czytaj: twoi klienci chcą oglądać cię i twój zespół nie tylko przy pracy, ale też w codziennych czynnościach, np. świętowaniu wypoczywaniu, itd.). To tylko kilka przykładów tego, jak budować relacje w mediach społecznościowych i nie traktować ich jak tablicy ogłoszeniowej, co niestety wciąż pokutuje w naszej branży. Więcej w temacie tego numeru KLIENCI Z SOCIAL MEDIÓW. Znajdziecie tam inspirację jak budować relacje z klientami oraz case studies i fachowe, już bardziej techniczne porady dotyczące reklamy na Facebooku.

Pisząc o tych wszystkich zasadach budowania relacji w social mediach nie mogę tu występować ex catedra. Poczułem wewnętrzny przymus do zastosowania jednej z zasad budowania relacji. Oto mała próbka social mediowego ekshibicjonizmu — zdjęcie redaktora naczelnego przy pracy. Tuż po napisaniu tego wstępniaka.

 

Mariusz Nieścior

Redaktor Naczelny

Facebook

YouTube