Smacznie, bo według procedur

Pamiętam z dzieciństwa, jak przy okazji różnych biesiad rodzinnych czy spotkań towarzyskich, moja mama wraz z licznymi ciociami i koleżankami zachwycała się walorami słodkich wypieków pani domu. Schemat takich rozmów był zazwyczaj taki sam. Kolejne kawałki pyszności znikały, a panie na przemian odgadywały, jakież to składniki można wyczuć w danym cieście.

Wszystko weryfikowała na bieżąco autorka wypieku, najczęściej dodając „skromnie” — „ach, to naprawdę proste ciasto i bardzo szybkie do wykonania”. Słodką ucztę i zachwyty nad cukierniczymi zdolnościami pani domu zawsze pieczętowało obowiązkowe — „musisz mi dać przepis”, rzucone przez jedną z biesiadujących. Ta stanowcza i nieznosząca sprzeciwu prośba otwierała kolejny rozdział dyskusji kulinarnej, tym razem na temat przepisu. Pani domu brylowała, wyliczając z pamięci najpierw wszystkie składniki, a potem sposób i kolejność ich łączenia. I tu znów najczęściej padało „skromne” — „to naprawdę proste i szybkie ciasto”, co niejednokrotnie spotykało się z niedowierzaniem pań zachwyconych wykwintnością rarytasu.

Nie odbierało im to jednak chęci, a wręcz zachęcało do sprawdzenia się i przygotowaniu ciasta we własnej kuchni. Niektórym paniom, tym z większym doświadczeniem w wypiekach, wystarczyło kilka wytycznych od gospodyni i w wyobraźni już rozgrzewały piekarniki w swoich kuchniach. Inne stanowczo domagały się przesłania dokładnego przepisu, aby mieć pewność, że efekt tego, co wykonają, będzie jak najbardziej zbliżony do oryginału.

Niestety nie było mi dane nigdy sprawdzić, jakie były efekty cukierniczych wyzwań. Które z nich miały „smaczniejsze” efekty — czy te, które piekły z pamięci, czy może te, które robiły wszystko skrupulatnie według przepisu. Tego się mogę jedynie domyślać.
Ta obserwacja, wydawałoby się zwykłej pogawędki pań przy kawie i ciastku, pokazuje pewną prawdę obecną w wielu dziedzinach życia i pracy. Pokazuje dwie mentalności, dwa podejścia do działania ludzi, którzy mają do wykonania dany projekt. Jedni działają w oparciu o zasadę własnej wizji i doświadczenia (panie, które pieką według przepisu na tzw. oko i w oparciu o własne doświadczenie), drudzy do efektywnego działania potrzebują dokładnego przepisu i drogowskazów. Brzmi znajomo? Nie wchodząc w rozstrzyganie tego, które z tych podejść jest lepsze, warto się zastanowić nad jednym — czy warto ryzykować zepsucie przyjęcia z powodu nieudanego wypieku (zwłaszcza, jeżeli wypiek jest skomplikowany), czy może lepiej przełamać się, schować dumę i przygotować ciasto według dokładnego przepisu. Z pewnością daje nam to większą gwarancję osiągnięcia zamierzonego celu. Bo czy dobry przepis komuś zaszkodził?
Co mają wspólnego wypieki i przepisy z naszą branżą. W zasadzie niewiele poza tym, że przepis na udane ciasto może posłużyć jako metafora KSIĘGI PROCEDUR w rzeczywistości zarządzania salonem beauty czy spa. Procedury to taki przepis na sprawnie funkcjonujący zespół, który naprawdę będzie „smakował” klientowi na tyle, że chętnie będzie powracał, aby spróbować go jeszcze raz. I właśnie temu, czym są procedury, jak je przygotowywać i wdrażać oraz dlaczego są one tak istotne, poświęcamy temat tego wydania. Smacznego.

 

Najnowsze wydanie poświęcone procedurom znajdziesz tu: BEAUTY INSPIRATION 1/2017

 

Facebook

YouTube