Wyjątkowość to budowanie relacji

i - fbi

od lewej: Paulina Pyka i Agnieszka Gomolińska,
współwłaścicielki Face and Body Institute

 

Każdy chętnie poznałby recepturę na to „jak być oryginalnym i popularnym” na rynku usług beauty. Niestety problem w tym,  że takowa nie istnieje. Mimo to bycie wyjątkowym niektórym salonom wychodzi na tyle dobrze, że mogą one stanowić one inspiracje dla innych. Jednym z nich, w naszej i nie tylko naszej opinii, jest krakowski salon Face and Body Institute. Właścicielki salonu p Agnieszka Gomolińska i  Paulina Pyka, na naszą prośbę, podzieliły się swoim przepisem na wyjątkowość. 

 

Jest rok 2007. Jestem osobą (przyp. red: pisze o sobie Agnieszka Gomolińska), która korzysta z usług gabinetów w całej Polsce i szkoli się z szeroko pojętej kosmetyki. Odpoczywam w spa, chodzę na masaże do najbardziej renomowanych instytutów urody w stolicy. Któregoś dnia, szukając zabiegu w internecie zaintrygowała mnie strona www – czarna, z białymi literami. Zwróciła moją uwagę prostotą i elegancją – totalnie inna w porównaniu z „różowymi, ukwieconymi i słodkimi” stronami większości salonów. Umawiam się do Face and Body Institute w Krakowie. To chwila, której nie zapomnę, głównie ze względu na panująca tam atmosferę. Recepcjonistka – kulturalna, uśmiechnięta pani w średnim wieku. W poczekalni cisza, kojąca muzyka, naturalne przekąski i widok zielonego ogrodu za oknem. Pierwszy raz, wypełniam kartę, nikt mnie nie pogania, a na konsultacji u dermatologa spędzam niemalże godzinę.

Już po kilku miesiącach rozpoczynam współpracę z Face and Body Institute, a chwilę później zostaję wspólnikiem. Dlaczego? Właśnie ze względu na tę wyjątkowość. Wyjątkowość, która nie wynika z posiadania miliona urządzeń i zabiegów w ofercie, a budowania relacji i absolutnego poczucia bezpieczeństwa. Decyzja o tym, że chcę współtworzyć ową przestrzeń i związać z Medycznym FBI swoje nazwisko była oczywista.

Słowem kluczem jest relacja. Autentyczna, bliska ale nienachlana, która wiąże się z dbaniem o mnie i moje potrzeby. Pamiętam kiedy na kolejnej wizycie pani dermatolog odwiodła mnie od zabiegu za ponad 3 tysiące złotych, proponując znacznie tańszy. Sugerowała, że to nie czas na taki wybór. Liczył się dla niej efekt zabiegu, a nie kwota jaką za niego wydam.

Bliską relację z pacjentami łatwiej było budować w małym zespole. Rozbudowując firmę, zatrudniając kolejnych specjalistów, tym samym obsługując coraz większą ilość osób, nie chciałyśmy stracić bezpośredniego kontaktu z klientem. Wspólnie miałyśmy jeden cel: znać klienta, poznawać jego potrzeby i spełniać je możliwie jak najlepiej. Początkowo intuicyjnie, później w oparciu o najnowsze narzędzia marketingowe, stworzyłyśmy strategię, która spełniła oczekiwania zarówno naszych klientów, jak i nasze własne.

i-salon

„Często spotykamy się z niedowierzaniem, gdy mówimy, że spędzamy w firmie po 8-10h dziennie – CODZIENNIE. Misja i wizja firmy może być tworzona z zespołem, jednak to właściciel powinien stać na jej straży i nie dopuścić do sytuacji, w której firma staje się „maszynką do zarabiania pieniędzy.”

 

Po pierwsze edukacja
W pierwszej kolejności zainicjowałyśmy spotkania z klientami. To pierwszy wyróżnik z naszej listy. Szukałyśmy najdoskonalszej formy, nawiązywałyśmy współpracę z wieloma ośrodkami i specjalistami z różnych dziedzin, ale po latach okazało się, że obecność właścicieli, jako osób dzielących się wiedzą z klientami to strzał w dziesiątkę!
Konsekwentne działania marketingowe wokół organizowanych spotkań, umiejętne zapraszanie gości, dobieranie kontrahentów, konwencja – to działania, dzięki którym, na te wydarzenia zapisuje się więcej osób niż jesteśmy w stanie gościć.
Naszym zdaniem konwencja – dni otwartych i zapraszanie trenerów, czy przedstawicieli firm kosmetycznych dawno przestała się sprawdzać. Ideą naszych spotkań jest – DAĆ WIĘCEJ NIŻ KLIENT OCZEKUJE i nie traktować go sprzedażowo. Mówimy o tym, czego klient może i powinien wymagać od specjalistów, od kosmetyku i jakich efektów może się spodziewać po serii zabiegów. Ważnym punktem jest także przedstawianie zdobyczy współczesnej medycyny nie tylko w oparciu o nasze możliwości. Często na spotkaniach mówimy o skuteczności urządzeń, których same nie posiadamy, polecając tym samym konkurencję. Dobro klienta i jego zadowolenie – zawsze na pierwszym miejscu.

 

Dobro powraca
Kolejnym pomysłem na wyróżnienie się na rynku jest organizowanie akcji społecznych. Kosmetologia, medycyna estetyczna, trychologia, podologia, fizjoterapia – cokolwiek nie zostanie dopisane do tej listy, związane jest z naszym zdrowiem. Oczywistym stało się dla nas, że zdrowy pacjent to pacjent, który będzie korzystał z usług gabinetu beauty, a jego zadowolenie, pozbycie się „uwierającego problemu” powoduje wzajemność. Naturalną ludzką wdzięczność. Z takim pacjentem łatwiej nawiązuje się relację, trudniej takiemu klientowi migruje się do innego miejsca, ponieważ w naszym zyskał bezpieczeństwo. Umiejętność wytworzenia w kliencie poczucia bezpieczeństwa i zaufania to według nas klucze do sukcesu na rynku beauty, a zarazem najtrudniejszy do osiągnięcia cel. Akcja społeczna jest skierowana na profilaktykę, edukację pacjentów, zwiększanie ich świadomości w zakresie dbania o siebie i swoje zdrowie. W naszym przypadku są to zawsze akcje pro bono publico. Zyskiem jest pozytywny wizerunek na rynku lokalnym i zdobywanie zaufania pacjentów przez specjalistów. (…)

Czytaj cały artykuł w Beauty Inspiration 5/2015 – wydanie drukowane/e-wydanie

Agnieszka Gomolińska i Paulina Pyka
współwłaścicielki Face and Body Institute

 

Skontaktuj się z nami!

Facebook

YouTube