Bezpieczeństwo zabiegów medycyny estetycznej

Nie milkną echa nieudanego zabiegu wykonanego przez nielegalnego injectora, którego ofiara wciąż przechodzi leczenie. Podczas otwarcia XVIII Międzynarodowego Kongresu Medycyny Estetycznej i Anti-Aging poszkodowana pacjentka opowiedziała, jak do tego doszło. Nie chcemy zabierać głosu w tej sprawie, a jedynie zwrócić uwagę, jak ważne jest, aby zabiegi przeprowadzały osoby z uprawnieniami.

W sprawie pani Marty zrobiło się głośno już latem. Zdecydowała się ona na iniekcję kwasu hialuronowego na lwią zmarszczkę, jak się okazało, u osoby bez uprawnień lekarskich. Trafiła do niej po przeczytaniu mnóstwa pozytywnych opinii i zdjęć „przed i po zabiegu” w serwisach społecznościowych. Nieprofesjonalne i nieprzerwane w porę wypełnianie doprowadziło jednak do poważnych powikłań. Zabieg skończył się martwicą skóry, której skutki pacjentka będzie odczuwać na pewno jeszcze przez długi czas. O tym, jak przebiegła iniekcja i jak wyglądał późniejszy kontakt z injectorką, pani Marta opowiedziała podczas wrześniowego XVIII Międzynarodowego Kongresu Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

 

ZACZĘŁO SIĘ OPTYMISTYCZNIE

Pani Marta po urodzeniu drugiego dziecka postanowiła zadbać o siebie i nieco zainwestować w poprawę wyglądu. Długo szukała najlepszego miejsca. Wreszcie trafiła do osoby, która miała na swoich profilach społecznościowych setki fanów na Facebooku i Instagramie. Gabinet wzbudzał zaufanie.

Pierwszy, udany zabieg, to powiększenie ust. Po kolejnym — wypełnieniu doliny łez, pani Marta za namową zaprzyjaźnionej już injectorki zdecydowała się na usunięcie lwiej zmarszczki. Tym razem nie obyło się bez komplikacji. — Podczas wypełniania pojawił się siniak, o którym ja nie wiedziałam, pani wbiła igłę i bardzo mocno uciskała, jak leżałam na kozetce, to nie wiedziałam, co się dzieje, po półtorej minuty stwierdziła, że leci mi krew i powiedziała, żebym przytrzymała sobie wacik — opowiedziała zebranym na sali pani Marta.

Gdy po zabiegu sama zauważyła, jak bardzo rozlany jest siniak i zapytała, co ma robić, usłyszała, że powinna zatuszować to fluidem. Kolejne dni nie przynosiły poprawy, a wręcz przeciwnie — było coraz gorzej. Zaczęło się od silnego bólu głowy, który skłonił Martę do skontaktowania się z injectorką. Ta jednak, zamiast jej pomóc, starała się ją uspokoić i nakłaniała do łykania tabletek przeciwbólowych.

Trzeciego dnia, jak rano wstałam, już bardzo się śle czułam, pojawiły się mdłości, brak apetytu, o piątej rano obudziłam się z bólem nie do wytrzymania. Ponownie napisałam do pani i wysłałam kolejne zdjęcia, doradziła mi, abym przykładała sobie do tego lód. W końcu zaczęłam szukać pomocy w internecie — kontynuowała swoją historię pacjentka. Kiedy napisała injectorce, że to może być martwica, została wyśmiana.

Usłyszałam, żebym poszła spać, żebym się uspokoiła, wzięła teraz Ibuprom Max, że panikuję i że ona widziała już coś takiego — wspominała. Zapewnienia osoby wykonującej zabieg uspokoiły ją tylko na chwilę. Pani Marta, nie widząc poprawy oraz chęci udzielenia jakiejkolwiek pomocy, postanowiła szukać jej gdzie indziej. Trafiła do lekarza dopiero po trzeciej dobie. Ostatecznie zgłosiła się do szpitala, w którym przeprowadzono u niej konsultację okulistyczną i neurologiczną. W klinice wykazano rekanalizującą się zakrzepicę, szybko wdrożono więc odpowiednie leczenie.

 

LECZENIE W TOKU

Pani Marta trafiła pod opiekę doktora Piotra Sznelewskiego, lekarza z Kliniki Dermatologii CSK MSWiA, wiceprezesa Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

Pacjentka zgłaszała osobie wykonującej iniekcję, że czuje ból, już podczas zabiegu. Następnie ten ból narastał, pojawił się obrzęk, czyli objaw martwicy. Pacjentka zgłaszała bóle głowy także w kolejnych dniach, jednak osoba wykonująca zabieg ją odrzuciła i fałszywie ją uspokajała, żeby nie poszła ona do lekarza — mówi dr Piotr Sznelewski.

Skąd aż takie problemy po przeprowadzeniu, zdawałoby się, prostego zabiegu? Kwas hialuronowy został wprowadzony w obszarze czoła, w okolicach dwóch bardzo ważnych tętnic: ocznej i nadoczodołowej. Jak podkreśla dr Piotr Sznelewski, wiedząc, jak jest tu niebezpiecznie, omijają go nawet lekarze.

W niektórych fragmentach doszło do nieodwracalnego uszkodzenia tkanki podskórnej. Co więcej, injectorka wytworzyła obraz łysienia plackowatego, który mamy nadzieję się wycofa — dodał specjalista. Interwencja powinna nastąpić dużo szybciej, jednak nieudzielenie pomocy wynikało z niekompetencji osoby wykonującej zabieg. — Na szczęście udało się wdrożyć bardzo nowoczesną terapię reologiczną lekiem wykorzystywanym w sytuacjach, kiedy zaburzone jest krążenie obwodowe, w twardzinie układowej w formie Reina. Użyliśmy tego leku w bardzo dużych dawkach, włączyliśmy ledoterapię i ostatecznie idzie to w bardzo dobrym kierunku — tłumaczył dr Piotr Sznelewski.

 

Komplikacje po wykonaniu zabiegu przez nieuprawnioną osobę.

TO POWINIEN BYĆ ZAWSZE PACJENT

Jak podkreślał dr Piotr Sznelewski, u pani Marty nie było nawet potrzeby estetycznej wykonywania takiego zabiegu. — My jako lekarze medycyny estetycznej przede wszystkim nie robimy rzeczy niepotrzebnych — zaznaczył. Historia, jaka przydarzyła się poszkodowanej pacjentce, wyraźnie pokazuje, jak niebezpieczne jest poddawanie się zabiegom u osób bez uprawnień.

To powinien być zawsze pacjent. To nie powinien być klient. Reakcja powinna pojawić się już w momencie, kiedy pacjentka skarżyła się na ból głowy. Każdy lekarz wie, że jeśli trafi w naczynie, musi zabieg przerwać — powtarzał dr Piotr Sznelewski. Niestety nielegalni injectorzy nie mogą wprowadzić natychmiastowego leczenia, do czego z kolei zobowiązani są lekarze.

Jak tłumaczył specjalista z Kliniki Dermatologii CSK MSWiA, gdyby była to historia opisująca lekarza, pani Marta miałaby pełne prawo, żeby zgłosić to do Izby Lekarskiej oraz do Rzecznika Praw Pacjenta. Sytuacja prawna poszkodowanych przez gabinety, w których zabiegi wykonują osoby bez uprawnień lekarskich, nie jest taka prosta.

Urząd zajmujący się kwestią roszczeń względem lekarzy ma problem, ponieważ ofiary takich działań zgłaszają się, a ten urząd mówi: „proszę państwa, ale państwo nie są pacjentami, bo to nie był lekarz” — mówił podczas otwarcia kongresu dr Sznelewski. Chociaż lekarze mają nadzieję na zmianę polskiego prawa i zezwolenie na wykonanie takich iniekcji jedynie lekarzom medycyny estetycznej, dr Piotr Sznelewski przekonuje, że nie ma żadnej luki prawnej.

Procedura iniekcyjna, gdzie wprowadzamy kwas hialuronowy, a nie mamy uprawnienia, by natychmiast wdrożyć leczenie hialuronidazą, sterydami, adrenaliną, antybiotykami, to łamanie art. 160. Kodeksu Karnego, za to, że igramy ze zdrowiem i życiem konsumentów — wyjaśnił.

Wiele wskazuje na to, że sprawa znajdzie swój finał w sądzie, ale zdrowia pacjentce nikt nie zwróci. Warto jednak pamiętać, że poszkodowani pacjenci nie są pozostawieni sami sobie. — Moją ideą jest stworzenie ośrodka szybkiej diagnostyki, gdzie każdy będzie mógł się zgłosić. Jako Towarzystwo deklarujemy pomoc takim osobom, jak pani Marta, choć oczywiście mam nadzieję, że medycyna estetyczna się profesjonalizuje — dodał dr Andrzej Ignaciuk, prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

 

Stanowisko Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego

Członkowie Polskiego Towarzystwa Dermatologicznego, w związku z nasilającym się w ostatnich latach zjawiskiem wykonywania w Polsce zabiegów lekarskich z zakresu dermatologii estetycznej i szeroko rozumianej medycyny estetycznej przez osoby bez wykształcenia lekarskiego, zajęli stanowisko w tej sprawie:

„(…) widzimy pilną konieczność wprowadzenia nowych uregulowań prawnych w celu ochrony osób poddających się takim zabiegom przed ryzykiem utraty zdrowia i życia jako konsekwencjami nieumiejętnego wykonywania zabiegów przez osoby bez odpowiednich uprawnień. (…) żadne krótkie szkolenie, nawet zakończone otrzymaniem „certyfikatu”, nie zastępuje wiedzy i umiejętności zdobytych przez 6 lat studiów lekarskich (…) Jedynym legalnym dokumentem upoważniającym do udzielania świadczeń lekarskich jest prawo wykonywania zawodu lekarza. Inne „certyfikaty” potwierdzające nabycie umiejętności wykonywania zabiegowych procedur dermatologii estetycznej, uzyskane przez osoby niebędące lekarzami, nie są legalne w świetle obowiązujących przepisów prawa.

Przypomnieć należy, że wykonywanie zabiegów z zakresu dermatologii i medycyny estetycznej z użyciem głębokich peelingów, mezoterapii igłowej, stosowanie wypełniaczy, toksyny botulinowej, osocza bogatopłytkowego, nici liftingujących, krioterapii, elektroterapii i laseroterapii (z wyjątkiem laserów biostymulujących i niskoenergetycznych) to świadczenia medyczne (zabiegi lekarskie), a nie kosmetyczne. (…)

Ustawodawca traktuje również toksynę botulinową jako lek wydawany z przepisu lekarza na receptę, tak więc jego podanie ma charakter świadczenia medycznego. Osoba nie będąca lekarzem nie może legalnie wejść w posiadanie toksyny botulinowej. Z powyższego wynika, że jeżeli ten produkt leczniczy (toksyna botulinowa) jest stosowana do wykonywania zabiegów przez osoby inne niż lekarze, to ma to miejsce z naruszeniem obowiązujących przepisów prawa. Również niezgodne z prawem jest odsprzedawanie i oddawanie osobie innej niż lekarz toksyny botulinowej. Preparaty kwasu hialuronowego i inne substancje z grupy tzw. wypełniaczy są wstrzykiwanymi implantami służącymi do przywracania objętości tkanek i klasyfikowane zgodnie z rozporządzeniem Ministra Zdrowia z dnia 5 listopada 2010 w sprawie klasyfikowania wyrobów medycznych (Dz. U. 2010. 215. 1416 z dnia 16.11.2010r.) do klasy III pod względem ryzyka ich stosowania. (…) Użycie implantów tkankowych może prowadzić do natychmiastowych i odległych poważnych działań niepożądanych, takich jak martwica tkanek, stany zapalne, ropnie, trwała utrata wzroku, reakcja anafilaktyczna i inne, włącznie z ryzykiem zgonu. (…) Osoby nie będące lekarzami nie są uprawnione do oceny, które zmiany powinny podlegać leczeniu, a które stanowią tylko defekt estetyczny. Nie są również uprawnione do jakiejkolwiek próby usuwania zmian skórnych. Nie mają wiedzy dermoskopowej, histopatologicznej oraz umiejętności identyfikowania stanów przednowotworowych i nowotworowych skóry oraz ich różnicowania. Leczenie i usuwanie zmian skórnych przez osoby nie będące lekarzami wiąże się z dużym ryzykiem opóźnienia rozpoznania nowotworu złośliwego skóry i poważnych konsekwencji dla zdrowia i życia osoby u której wykonywany jest taki zabieg.

Odrębny problem stanowi rosnący w Polsce rynek nieprofesjonalnych usług w zakresie diagnozowania i leczenia chorób przebiegających z łysieniem. Należy podkreślić, że łysienie może być objawem wielu chorób, w tym zaburzeń endokrynologicznych, chorób nowotworowych, ciężkiej niedokrwistości lub chorób autoimmunizacyjnych. W związku z powyższym trychologia i trichoskopia należą do najbardziej wysokospecjalistycznych zakresów wiedzy dermatologicznej. Z ogromnym niepokojem obserwujemy, że w Polsce usługi tzw. „trychologiczne” (czyli polegające na diagnozowaniu i leczeniu chorób przebiegających z łysieniem) udzielane przez osoby bez wykształcenia lekarskiego. Takie zjawisko niesie za sobą ogromne zagrożenie zdrowia i życia w związku z opóźnieniem w rozpoznaniu poważnych chorób, których łysienie jest pierwszą manifestacją kliniczną (…).”

 

Certyfikacja Lekarzy Medycyny Estetycznej

W trosce o wysoką jakość usług na rynku medycyny estetycznej i bezpieczeństwo pacjentów Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging wprowadziło system certyfikacji, potwierdzający kwalifikacje lekarzy wykonujących ten zawód. Lekarz aplikujący musi wykazać się kwalifikacjami z zakresu medycyny estetycznej, m.in. skończyć studia podyplomowe na tym kierunku i czynnie wykonywać zawód, ponadto musi udokumentować swój udział w kongresach, szkoleniach i konferencjach w zakresie medycyny estetycznej. Certyfikat przyznawany jest po pozytywnym przejściu procedury certyfikacji, a następnie po 2 latach odnawiany, pod warunkiem spełniania określonych wymagań.

Artykuł pochodzi z Beauty Inspiration 6/2018>>> (możesz szybko kupić ewydanie)

Artykuł powstał m.in. na podstawie materiałów udostępnionych przez Polskie Towarzystwo Medycyny Estetycznej i Anti-Aging.

 

Skontaktuj się z nami!

Facebook

YouTube